Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malezja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 kwietnia 2011

Penang

Wyspa Penang, to obok Melaki, drugi historyczny port Malezji. Wyspa jest bardzo rozwinięta (może nawet aż za dobrze, bo wieżowce dominują panoramę wyspy)  i łatwo jest się  po niej poruszać. Stare miasto w 2008 roku dostało się na listę UNESCO, co pomaga kontrolować kierunek rozwoju i cel wykorzystania budynków. Pod względem turystycznym, jest tutaj dość sporo atrakcji i można by spokojnie spędzić tydzień, codziennie odwiedzając nowe miejsca. My zostaliśmy tutaj 3 dni, i zdołaliśmy:
- obejść starówkę, ruiny fortu i kolonialne budynki,
- odwiedzić dwie świątynie buddyjskie (w tym leżącego buddę),
- wybrać się do tropikalnego ogrodu przypraw i uświadomić sobie, że przyprawy, których używamy, wyglądają dość niepozornie jako rośliny,
- załatwić 60-dniową wizę do Tajlandii, która jest teraz darmowa (Tajowie zawsze mają jakieś ‘promocje’ wizowe).

Penang to także kulinarna stolica Malezji, ale o tym, w następnym odcinku.
2011_03_21 D95 Kota Bahru to Penang 0042011_03_21 D95 Kota Bahru to Penang 010
Podróż autokarem z Kota Bharu do Butterworth trwa ponad 5 godzin.

wtorek, 29 marca 2011

Wezwania Allaha do modlitwy a lelaki pedzą na lewo

Miejski zgiełk uliczny z pędzącymi na motorkach rodzinami, nowoczesne centra handlowe i rozbrzmiewające wezwania do modlitw. To właśnie jest Kota Bharu - miasto na północnym wschodzie Malezji, tuż przy granicy z Tajlandią. Często traktowane tylko jako krótki przystanek do przekraczania granicy, nie roi się od turystów i to nas właśnie zachęciło do pozostania tutaj trochę dłużej. Ścisłe centrum miasta jest kompaktowe i odpowiednie do pieszych wędrówek. Znajduje się tutaj ośrodek kultury, który to organizuje różne występy kulturalne m.in. teatr cieni i pokazy malezyjskiego folkloru, na które bardzo chcieliśmy się wybrać. Niestety centrum było zamknięte w tym tygodniu, prawdopodobnie z powodu odbywającego się tutaj meczu piłki nożnej. Bo Malezyjczycy uwielbiają kopać piłę.

W mieście panuje ciekawy klimat. Jest nowocześnie, lecz trochę tajemniczo, ale tak naprawdę relaksująco. Miasto jest islamskim centrum Malezji i funkcjonuje zgodne z prawami Sharia. Znaczy to, że 5 razy na dzień odbywają się wezwania na modły w miejscach publicznych, przy czym mężczyźni pędzą do meczetu a kobiety… na zakupy. Niewielu spotyka się tutaj ‘ white fella’ i dlatego można sobie często uciąć pogawędkę z lokalnymi, którzy uśmiechają się przyjaźnie i zagadują do odwiedzających, pytając skąd jesteśmy i co nas tu przyciągnęło. Kobiety w pięknych kolorowych chustach, eleganckie i uśmiechnięte, wyglądają na zadowolone, dumne, a nie jak stereotypowo się myśli ‘na zachodzie’ stłamszone i zdominowane. Jest też barwny targ miejski, na który warto się wybrać by spróbować lokalnych potraw lub z balkonu przypatrywać odbywającym się tranzakcjom. Można tam też spróbować to, co lokalni jedzą na śniadanie np. roti lub laksę. Wiem, wiem trochę ‘ciężko’ na śniadanie, ale skoro inni to jedzą to musi coś w tym być. Było pyszne z resztą.

***Aha, żeby pobyt był przyjemniejszy, warto pamiętać, że Kota Bharu jest dość konserwatywne pod względem obyczajów. Aby bardziej wpasować się w tłum i przyciągać bardziej aprobujące spojrzenia lepiej nie paradować w skąpym odzieniu (krótki rękaw i spódnica/spodnie do kolan wystarczą). Aha i pamiętać, że panowie (po malajsku: lelaki) i panie stoją w osobnych kolejkach w supermarketach.

sobota, 19 marca 2011

Dżungla w Taman Negara

Taman Negara po malajsku znaczy po prostu “park narodowy'” i chroni najstarszą dżunglę (130 milionów lat), która rozpościera się na obszarze ponad 400 tysięcy hektarów. Jest jednocześnie najbardziej popularnym parkiem narodowym w Malezji i stosunkowo łatwo dostępnym dla turystów. Z Cameron Higlands przemieściliśmy się tam mini-busem, którego wygodnie można było zarezerwować przez hostel. Podróż trwała prawie 4 godziny, po czym dotarliśmy do miejscowości Kuala Tembeling, skąd wskakuje się na łódkę, która 3 godziny płynie do wioski Kuala Tahan,  będącej jednocześnie bazą do zwiedzania parku. Znajduję się tam kilkanaście hosteli i hoteli, kilka restauracji dryfujących na rzece, sklepik i inne potrzebne turyście przybytki. Wybraliśmy się na całodniowy spacer po dżungli. Było bardzo gorąco, wilgotno i prawie się zagotowaliśmy. Mimo, że poruszaliśmy się bardzo mozolnie, koszulki i tak można było wykręcać. Mimo wielkich oczekiwań, nie spotkaliśmy tygrysów, jeżozwierzy, za to huśtające się na drzewach gibony, jednego dzika i mnóstwo owadów. Aha, czyhały na nas słynne tutaj pijawki, ale przezornie odziani w długie spodnie,  uniknęliśmy spotkania z  krwiopijcami.

2011_03_13 D87 Cameron Highlands to Taman Negara 006
Kuala Tembling

czwartek, 17 marca 2011

Kuala Lumpur i jaskinie Batu

Autobus z Melaki do stolicy Malezji jedzie tylko dwie godziny i jest bardzo wygodny. Dotarliśmy do KL akurat w godzinach szczytu i jak wpakowaliśmy się z plecakami w metro, nie tak łatwo było się z niego wydostać. Powłóczyliśmy się jeden dzień po mieście a drugiego dnia odwiedziliśmy jaskinie, które są jednocześnie światynią Hindu na obrzeżach miasta, do których łatwo można się dostać autobusem lub metrem. W KL jest zaskakująco dużo europejskich turystów pewnie z uwagi na popularność lotów Air Asia, bo miasto nie jest aż tak fascynujące. Wieczorem wybraliśmy się na szczyt wieży telekomunikacyjnej, skąd rozpościera się widok na miasto, w tym na słynne, choć już nie najwyższe, wieże Petronas. Na wieże też można było wejść, ale trzeba tam się wybrać wcześnie rano i stać w kolejce, więc sobie odpuściliśmy.

2011_03_09 2011-03-09 D83 Melaka and Kuala Lumpur 0682011_03_09 2011-03-09 D83 Melaka and Kuala Lumpur 069
Autobus z Melaki do KL.

Melaka w Malezji

Z Singapuru do Malezji przemieścić się jest bardzo łatwo. Wsiada się w miejski lub prywatny autobus i po godzinie wysiada się na punkcie granicznym w mieście Jahor Bahru, które już leży po malezyjskiej stronie. Po przejściu przez bramki i powachlowaniu sie paszportem dostaje się wizę na 90 dni i…droga wolna. Z Jahor-u udaliśmy się do Melaki pociągiem MTK czyli malezyjskiego PKP. Stacja kolejowa przypomina bardziej lotniskio– lśniąca i nowoczesna. Podróż pociągiem jest bardzo wygodna ponieważ normalny bilet przychodzi z miejscówką i nie trzeba się martwić i walczyć o siedzisko dla siebie i plecaka. Autobusem też można dojechać i to szybciej, lecz widoki na plantacje kauczuku i okoliczne wioski są chyba ciekawsze z okna pociągu. Wadą jest też, że pociąg zatrzymuje się w miejscowości 30km od Melaki, więc trzeba złapać jeszcze lolalny autobus do Melaki. Podróż w autobusie z drewnianą podłogą to też przygoda z resztą. Oprócz nas, jechała z nami także dwójka Japończyków i całą naszą czwórką staliśmy się, całkiem niechcący, ciekawostką turystyczną dla lokalnych podrożników.

2011_03_05 D79 Jahor Bahru to Tampin 0032011_03_05 D79 Jahor Bahru to Tampin 0082011_03_05 D79 Jahor Bahru to Tampin 017
Opuszczamy Singapur.